OBÓZ Z ANIĄ LEWANDOWSKĄ – RECENZJA CZ. 1

ww1e

 

 

ww1e

 

Ostatni tydzień spędziłam z dala od miasta, cywilizacji, szybkiego tempa i tłumu pędzących ludzi.. skupiłam się na sporcie, równowadze, odpoczynku i dobrej zabawie. Ostatni tydzień spędziłam na obozie sportowym organizowanym przez Anię Lewandowską.

13936520_1266378873394750_427486489_neeeeeeee

 

POMYSŁ I PRZYGOTOWANIE

Pomysł na wyjazd przyszedł bardzo spontanicznie.. nigdy nie byłam zapalonym sportowcem. Czasami biegałam, czasami ćwiczyłam na siłowni, czasami z trenerem z YT, ale mój zapał zwykle okazywał się słomiany. Słomiany okazał się także zapał by się porządnie przygotować do obozu.. brakowało mi czasu na regularne treningi czy bieganie, więc ostatecznie pojechałam “na żywca”. Dwa tygodnie przed obozem zrobiłam jeden trening z Ani nowej płyty.. po nim dosłownie padłam! Dopiero wtedy tak naprawdę zaczęłam się stresować wyjazdem, ale na treningi przygotowujące nadal brakowało czasu 😀

 

TRENINGI NA OBOZIE

Obóz to bez wątpienia ogromny wysiłek dla organizmu. Każdego dnia są trzy treningi.

Rano trening biegowy po lesie lub na boisku. W zależności od dnia trwał od 30 min do nawet 1,5 godziny.

ww1ttt

 

Drugi trening na sali, najczęściej cardio lub bootcamp.

ww

 

Trzeci treningi w ciągu dnia był bardzo różnorodny; od treningu siłowego, poprzez karate, zumbę a nawet sexi dance.

wwr

 

Wszystkie treningi (poza biegowymi) odbywały się w ogromnej sali na matach, na których bardzo wygodnie się skacze.

ww144

 

KTO PROWADZIŁ TRENINGI ?

Poza Anią treningi prowadziło jeszcze kilku trenerów. Wszyscy mają za sobą doświadczenia karate i wszyscy są równie wymagający co Ania. Moją także ogromna wiedzę i doświadczenie, więc ćwiczy się pod okiem prawdziwych profesjonalistów. O każdym z trenerów możecie poczytać na blogu Ani, tutaj bezpośredni link http://hpba.pl/team/ 

ww888

 

CZY DAŁAM RADĘ ?

W dużym skrócie moje treningi w wyglądały tak:

 

niedziela – umierasz po 10 pajacykach i martwisz się by przeżyć

poniedziałek – marzysz by dzień się skończył, bo nawet chodzenie sprawia ci ból

wtorek – chcesz do domu, bo wszystko Cie boli i odczuwasz nawet mięśnie o których nie wiedziałeś, że je masz

środa – dostajesz turbo pawera i czujesz, że możesz zrobić jeszcze kilka powtórzeń

czwartek – trening sprawia Ci przyjemność i żałujesz, że wieczorem zamiast treningu jest sushi

piątek – zauważasz, że po 2 godzinach Cardio żyjesz i czujesz się rewelacyjnie

sobota – żałujesz, że jutro koniec a pajacyki robisz w przerwie ćwiczeń dla przyjemności

niedziela – wracasz i masz ochotę spać 3 dni by zregenerować organizm, ale następnego dnia zapisujesz się na siłownię.

 

A teraz po kolei.. W niedzielę, po przyjeździe i kolacji Ania zafundowała nam taką rozgrzewkę, że się przeraziłam! Tempo wykonywanych ćwiczeń oraz duża ilość cardio dały porządny wycisk, ale były jednocześnie ogromną motywacją. Wiedziałam, że łatwo nie będzie, ale poranne 4,5 km w poniedziałek dało mi nadzieję, że przetrwam.

Dniem kryzysowym był wtorek..zakwasy na nogach, zakwasy na tyłku, zakwasy na brzuchu i brak siły by ruszyć ręką… no dobra, nie ręką.. małym palcem u nogi :p Ku mojemu zdziwieniu jednak po wieczornym, bardzo mocnym siłowym treningu we wtorek, w środę czułam się jak nowo narodzona. Poranny trening z Nike Runnnig Club dał mi mnóstwo energii ale przede wszystkim wiedzy jak biegać, by robić to dobrze. Prawie 6 km przyszło bez trudu. Kolejny trening w towarzystwie nikogo innego jak samego Roberta Lewandowskiego to była prawdziwa bomba! Każdy dał z siebie 200% energii i zaangażowania. Choć po tych dwóch godzinach wyglądałam jak upocona świnka to satysfakcja była ogromna. Bo jak przy takiej gwieździe można się ociągać i dawać sobie fory.. nie można!

Po środzie było już z górki.. naprawdę! największe zakwasy i kryzys minęły.. i już nie wróciły! Było tylko lepiej! Niestety mój zapał ostudziła mała kontuzja kolana.. na szczęście nie wykluczyła mnie z treningów, ale niektóre ćwiczenia musiałam sobie odpuszczać. W sobotę kolano wróciło do formy i mogłam znowu dać z siebie 200% podczas treningu Karate Cardio.

IMG_0647u

 

CO DAŁ MI OBÓZ

Przyjeżdżając w niedzielę, zastanawiałam się czy przeżyję pierwszy trening, a za tydzień w sobotę po śniadaniu już nie mogłam się doczekać kiedy ponownie pójdziemy ćwiczyć.. szok! Moje nastawienie przez te kilka dni zmieniło się diametralnie. Nie ukrywam, że to ogromna zasługa samej Ani, która jest najlepszym motywatorem. Jej niesamowite zaangażowanie, power i energia wystarczyłaby na milion, a nie sto uczestniczek obozu!

ww27

 

CO PO OBOZIE ?

Przede wszystkim będę starała się nie zatracić tego sportowego bakcyla, jakim się zaraziłam od samej Ani, trenerów i uczestniczek. Sport zaczął sprawiać mi przyjemność i mam nadzieję, że tak zostanie. I największe zaskoczenie dla mnie samej.. jestem w stanie zrobić pompkę.. i pokochałam treningi Cardio 😀

{"total_effects_actions":0,"total_draw_time":0,"layers_used":0,"effects_tried":0,"total_draw_actions":0,"total_editor_actions":{"border":0,"frame":0,"mask":0,"lensflare":0,"clipart":0,"text":0,"square_fit":0,"shape_mask":0,"callout":0},"effects_applied":0,"uid":"0CE8B6D6-44C2-44AD-B4D5-64CEB1789783_1470416062739","width":3344,"photos_added":0,"total_effects_time":0,"tools_used":{"tilt_shift":0,"resize":0,"adjust":0,"curves":0,"motion":0,"perspective":0,"clone":0,"crop":0,"enhance":0,"selection":0,"free_crop":0,"flip_rotate":0,"shape_crop":0,"stretch":0},"source":"editor","origin":"gallery","height":2508,"subsource":"done_button","total_editor_time":8,"brushes_used":0}

 

Na koniec zdjęcie grupowe.. kto mnie znajdzie? 😀

13903230_1015103445275527_8522870427189454053_n

 

Wszystkie moje zestawy treningowe pochodzą z NIKE.

 

 

Fot. Jagoda Kunisz

Napisz pierwszy komentarz